dieta po 40

Pasztet ze strączków bez pieczenia, z pieczarkami i masłem orzechowym – uroda nienachalna, ale smak godny

2020-02-10
84
Wydrukuj przepis

Nieustannie poszukuję alternatywy wędliny na kanapki, które wszyscy rodzinnie lubimy. Nie ma się co oszukiwać. Kiedy jesteśmy zagonieni, najłatwiej jest zrobić sobie kanapkę. A ja bym chciała, żeby było jeszcze najzdrowiej. Nie tylko z żółtym serem albo wędliną. Żółtego sera pilnuję, bo tłusty jest po prostu i na regularną, codzienną konsumpcję się z tego powodu nie nadaje.

Wędliny też chcę przystopować, ze względu na ogólny niezbyt zdrowy proces produkcji, który później ląduje w naszych żołądkach i jelitach. Mięsa jadamy za dużo. Nie chcę nikogo namawiać na wege, sama prowadzę dla rodziny i siebie kuchnię bardzo różnorodną. Jadamy mleko, jogurty, kefiry, mięso (chociaż nie codziennie) i ryby (rzadziej niż bym chciała). Jak widać produktów pochodzenia zwierzęcego jest w naszej diecie sporo, dlatego ich ograniczenie wyjdzie nam zdecydowanie na zdrowie.

Ale ma być smacznie. I jak wspominałam, na chleb i szybko.

Stąd ten pasztet czy też strączkowa pasztetowa do smarowania. Bez pieczenia, tylko miksowanie. Żadnej pasteryzacji. Nie mam teraz czasu na zabawy w kuchni.

Zajadam się nim kolejny dzień, z różnymi dodatkami i wiem, że będę go robić regularnie.

Strączki przede wszystkim dostarczają nam białka roślinnego. Dzięki temu fajnie się nasycimy, nie będziemy tak szybko głodni.

Mój ulubiony zestaw na szybki obiadek, albo lancz jak kto woli, to żytnie pajdy chleba, tego pasztetu uczciwa porcja i kopiaste miseczka kiszonej surówki warzywnej, albo marynowanych zielonych pomidorów. Tych ostatnich zrobiłam w tym roku za mało i z żalem zjadłam już ostatnie zapasy.

Smak tego pasztetu jest dla mnie idealny. Jest na tyle neutralny, że można go dopasować do bardzo wielu dodatków. Będzie dobry z kiszonkami, ale też ze świeżymi warzywami. Taki nienachalny smak w żadnym wypadku nie jest nudny, o nie. Jest dobrze doprawiony.

I na koniec ogromna zaleta. Nie trzeba wyciągać maszynki do mielenia ani piec. Dla mnie bomba.

Tego pasztetu wychodzi sporo, więc jeśli nie macie pewności, że będzie komu zjeść, to zróbcie z połowy porcji. Aha i jeśli użyjecie sosu sojowego bezglutenowego, to macie pyszny bezglutenowy pasztet.

Pasztet ze strączków bez pieczenia

  • 1 szkl. surowej, zielonej soczewicy
  • 1 puszka cieciorki z puszki lub ze słoika
  • 2 łyżki oleju, może być rzepakowy, oliwa z oliwek lub lniany jeśli ktoś lubi (ja użyłam z pestek dyni)
  • 2 łyżka oleju do smażenia
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 cebula
  • 3 kulki ziela angielskiego
  • 1 listek laurowy
  • 1 łyżeczka majeranku
  • garść pieczarek
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 czubata łyżka masła orzechowego
  1. Ciecierzycę z puszki odcedzić i opłukać na sitku.
  2. Soczewicę z ciecierzycą zalać woda i gotować aż będą miękkie, najlepiej 30 minut od momentu wrzenia wody.
  3. Ugotowaną soczewicę i ciecierzycę odcedzić i zostawić na sitku do odcieknięcia.
  4. Cebulę pokroić w drobną kostkę, czosnek posiekać.
  5. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju i wrzucić cebulę wraz zielem angielskim i listkiem laurowym. Smażyć ok. 3 minuty. Dodać czosnek i majeranek, smażyć kolejne 2 minuty, uważając, aby nie spalić czosnku i cebuli.
  6. Patelnię zdjąć z ognia i wyjąć z niej ziele i listek laurowy.
  7. Na kolejnej łyżce oleju przesmażyć pieczarki, aż się zazłocą.
  8. Do misy miksera/malaksera wrzucić soczewicę z cieciorką, dodać cebulkę i czosnek i usmażone pieczarki. Dodać resztę składników – sos sojowy i masło orzechowe – i miksować na gładką masę.
  9. Próbować i doprawiać do idealnego smaku.
  10. Przełożyć do słoiczków i przechowywać w lodówce.

Smacznego